dodano: 2011-12-30

BMW 5 e39 - opis gazety Anonse

Perełki z ogłoszeń – BMW 5 e39 - zobacz ogłoszenia

BMW 5 e39 - Piękna i bestia BMW 5 e39

            Pamiętam to jak dziś – był rok 1998. Razem z ojcem pojechałem do salonu BMW, odbyć krótką jazdę testową nową 5-tką. Teraz wiem, że było to BMW e39 z benzynowym silnikiem, prawdopodobnie 528. Ten samochód wywarł na mnie ogromne wrażenie. Osiągi, komfort, wykończenie wnętrza… no i ten wygląd! Agresywny przód i klasyczna linia sedana to było to! Niestety z powodu braku napędu na cztery koła i dosyć makabrycznie wysokiej ceny mój ojciec nie zdecydował się na zakup. Tym większe było moje zdziwienie, kiedy ostatnio na stronie głównej zobaczyłem taką właśnie piękną BMW 5 za… 12 tysięcy złotych.

 

            Stary jest passe

            Bo tak to już jest, że nawet drogie i powszechnie uważane za bardzo dobre samochody w dzisiejszych czasach szybko tracą na wartości. Media w powiązaniu z ekonomistami, koncernami samochodowymi i, o dziwo, ekologami promują nowe samochody. Masz samochód, który ma więcej niż 5 lat? Oj niedobrze, trujesz matkę ziemię, wymień go natychmiast. No i ceny używanych aut lecą na łeb. Według mnie to bardzo dobrze, bo dzięki temu statystyczny Kowalski za niewielkie pieniądze nie kupuje już totalnego rzęcha, ale często bardzo zadbany samochód.

 

            Wartość pieniądza

Sprawdźmy więc, co rzeczony Kowalski dostałby, gdyby kupił rzeczone BMW 5 . Po pierwsze zyskałby znaczek. Pewną renomę. Ok, zgadzam się, że nie do końca pozytywną – w BMW 5 e39przeszłości BMW miało bardzo niechlubną sławę samochodu dla tak zwanego dresa, czyli osobnika w ortalionowym wdzianku, ze złotym łańcuchem i złotą kartą na najbliższej osiedlowej siłowni. Na szczęście dla BMW, przedstawiciele tego i spokrewnionych gatunków przenieśli się kilka lat temu do Audi, uwalniając bawarską markę od złych stereotypów. Wróćmy więc do Kowalskiego, który kupuje markę już pozbawioną piętna trzech, a czasem i czterech pasków. Do kupowanego znaczka doczepiona jest jakość – BMW ostro pracowało nad tym, by e39 była w każdym względzie lepsza, bardziej wytrzymała i solidniej zbudowana od poprzednika, czyli e34. Dla przykładu, wzmocniono strukturę nadwozia i jego odporność na skręcanie. Nie tylko dla bezpieczeństwa – dzięki temu można było zaprojektować bardziej precyzyjne zawieszenie bez utraty komfortu podróżowania. Taka filozofia przyświecała inżynierom BMW przez cały okres tworzenia 5tki i to widać. B<W 5 e39Żadnych rewolucji, za to wszędzie drobne lub ciut większe, kompleksowo przemyślane szczegóły. Kowalski kupi więc kawał dobrze wykonanego (aż chciałoby się powiedzieć, że po niemiecku) wozu. W aucie z ogłoszenia pod maską krył się świetnie znany wszystkim miłośnikom marki sześciocylindrowy silnik o pojemności dwóch litrów i mocy 150 koni. Jako ciekawostka mogę dodać, że to jedyny benzynowy silnik, któremu nie udaje się rozpędzić piątki do 100km/h w czasie poniżej 10 sekund – brakuje mu 0,2s. Jest za to znany z kultury pracy, jak zresztą wszystkie rzędowe szóstki od BMW. Egzemplarz z ogłoszenia miał dodatkowo założoną instalację LPG, która w dzisiejszych czasach jest błogosławieństwem dla portfela. Dzięki cenie gazu na poziomie poniżej 3 złotych nie żal czasem mocniej wcisnąć pedał gazu i poczuć pracę zawieszenia, z którego BMW może być dumne. Pewność prowadzenia, przyczepność i komfort zostały tutaj pogodzone jakimś magicznym technicznym zaklęciem znanym tylko specjalistom z Bawarii.

 

Słowo klucz - aluminium

 W całej tej litanii zachwalania i zachwycania się marką czas jednak na pierwsze wiadro zimnej wody wylanej na rozpaloną głowę – zawieszenie działa tak dobrze między innymi dzięki aluminiowym wahaczom. Dla tych z was,BMW 5 e39 którzy chociaż otarli się o materiałoznawstwo będzie jasne, że przez to wahacze będą lżejsze, ale niestety bardziej narażone na uszkodzenie. Na polskich drogach usianych wyrastającymi znikąd dziurami często jest to problem. Bo BMW jeździ jak marzenie, ale tylko jeśli wszystkie elementy działają w nim tak, jak tego chciał inżynier, który je projektował. Wiadomo, niemiecka precyzja. W momencie wygięcia wahacza albo mocnego zużycia sworzni czy tulei zaczyna się robić nie tylko mało przyjemnie, ale i niebezpiecznie. Dlatego przed kupnem Kowalski powinien spędzić trochę czasu pod autem, badając wszystko co się da. Sprawdzenie geometrii też nie zaszkodzi. Jeśli wszystko będzie w porządku, a 5tka będzie bezwypadkowym egzemplarzem z przebiegiem poniżej 400 tysięcy km (nie żartuję z tym przebiegiem), to Kowalskiemu trafi się duży rodzinny samochód o sportowej żyłce (choć ze słabym silnikiem), który nie dość, że pięknie wygląda, to jeszcze pięknie jeździ. Jakieś pytania?

 

            Im szybciej, tym ciekawiej

            Oczywiście, że są pytania. A co, jeśli 150 koni to za mało? Otóż wtedy do gry wchodzi multum innych wersji silnikowych. Najmocniejsza sześciocylindrowa jednostka może pochwalić się mocą 231 koni. Za mało? No i dobrze, bo najlepsze dopiero nadejdzie – w tej generacji BMW 5 po raz pierwszy dostało silniki V8. Do wyboru pojemność 3.5 oraz 4.4 litra, o mocy odpowiednio 244 lub 286 koni. Świetne, żywotne silniki, z całymi wagonami BMW 5 e39momentu obrotowego. Posiadanie takiego auta do jazdy na co dzień to moje małe, ciche marzenie. Wyprzedzanie TIRa na trasie w BMW 5 z 4.4 zmienia się w dziecinną igraszkę. Możliwość pogromienia groźnie warczących na światłach Hond bez konieczności wspinania się ponad 3 tysiące obrotów musi być cudowne. Może kiedyś się o tym przekonam na własnej skórze. Ale jest jeszcze jedna wersja. Lepsza. Szybsza. Ale trochę już jej żal do jeżdżenia na co dzień. Już, bo M5 o której mowa zaczyna powoli być bardzo pożądanym, prawie że klasycznym samochodem. Pod jej maską rozpiera się dumnie kolejne V8, tym razem o pojemności 4.9 litra i godnej mocy 400 koni. Przyspieszenie do 100km/h w ciut ponad 5 sekund i okrągłe 500Nm sprawia, że tylne opony wymienia się jakieś 10 razy częściej niż w najsłabszej wersji. Co ciekawe, oprócz osiągów jest to ostatnie M5 które przeżyje naprawdę brutalne traktowanie. Mam na to dowód – kiedy jeszcze byłem młody, piękny i bez żony, jeździliśmy czasami ze znajomi na lotnisko w Borsku. Z pachołków ustawialiśmy tor i szlifowaliśmy swoje marne umiejętności. Akurat dwa razy zdarzyło się tak, że zabrały się z nami dwie M5 – jedna taka jak tutaj opisywana, czyli e39, a druga nowsza, mocniejsza i w ogóle wszystkomająca, naładowana elektroniką e60. Efekt był taki, że dwa razy e39 wyjeżdżała do domu z drutami wiszącymi z opon, ale o własnych siłach, a e60 na pokładzie lawety, z usterką skrzyni biegów. Mechanika to mechanika. M5 e39 to ostatni przedstawiciel brutalnej siły która potrafi znieść brutalne traktowanie.

 

            Kupiłeś = wpadłeś

          BMW 5 e39  BMW 5 e39 to dla mnie samochód wszechstronny i kompletny. Wygodny, szybki, świetnie wykonany (porównajcie go przy okazji do japońskich konkurentów) i nie tak drogi w utrzymaniu jakby się wam mogło wydawać. Owszem, zawieszenie wymaga dobrego traktowania, tak samo jak sześciocylindrowe silniki które wprost nienawidzą przegrzewania. Reagują wtedy pękającą albo wyginającą się głowicą. Taki rodzaj strajku. Jednak jeśli będziemy o BMW dbać, odwdzięczy nam się bezawaryjną jazdą przez wiele tysięcy kilometrów. Muszę was jednak lojalnie ostrzec – jeśli wcześniej nie mieliści BMW i traficie przy kupnie na w miarę dobry egzemplarz, istnieje szansa, że nie będziecie chcieli już kupować samochodów innej marki. Naprawdę. Mnie to dotknęło. Właśnie tydzień temu kupiłem swoje drugie BMW. Następnym moim autem będzie trzecie BMW. Trudno, co zrobić…

Samuel Steinborn

 Zdjęcia: BMW

najnowsze ogłoszenia w tej kategorii

Proszę czekać - ładowanie treści...